sobota, 13 lutego 2010
Święto Zakłamanych
Jakąś godzinę temu rozpoczął się jeden z najbardziej irytujących mnie dni w roku - Święto Zakochanych, które wolę określać Świętem Zakłamanych. Większość ludzi, których znam przyznaje się do tego, że nie lubi tego święta, jednocześnie popadając w szaleństwo, gdy tylko się ono zbliża. Moi samotni znajomi popadają w stan depresji, bliski załamaniu nerwowemu, wyją z rozpaczy do księżyca albo obdzwaniają swoich eksów, przerażeni faktem, że spędzą ten dzień samotnie. Z kolei sparowani znajomi szykują się na ten dzień, jakby od niego zależała cała przyszłość ich związku: prezenty, kino, restauracja, kolacja w domu. Nic dziwnego, że jest to również dzień chorych psychicznie.
